Mikołaj nasze szczęście, nasz Skarb
czasem się nie da

Ostatnia notka Gosi dałami dużo do myślenia, no może przedostatnia, bynajmniej nie chodzi o szczepienia. Chodzi o notkę, w której Gosia pisze, że najwaqżniejsze to nie daćsię ponieść emocjom. Wiele z Was wie o naszym domowym piekl;e jakie zgotowali nam sąsiedzi, nabrałam już do tego dystansu i staram się jak mogę panować nad emocjami, by nie dać się sprowokować i zniżyć do poziomu parteru albo i dna bo to co ci państwo sobą reprezentują dla mnie jest dnem kompletnym. KażdazWas pewnie się ze mną zgodzi, że dla matki najcenniejsze jest jej dziecko i jak ktoś przez swoją zawiść,głupotę czy nie wiem co naraża to dziecko na niebezpieczeństwo. Co ostatnio rozbili nasi sąsiedzi zostawili na klatce schodowej otwrte na całą szerokość okno, okno do którego jest bardzo latwy dostęp ze schodów, po których dziecko porusza się bez problemów,oczywiście nie samo i wiem, że pewnie zaraz ktoś życzliwy pewnie powie,że moim obowiązkiem jest pilnowaćmoje dziecko i ja to doskonale wiem, ale czasem trzeba wyjść z pokoju do kuchni czy do toalety, a nie mam niestety zamkniętego mieszkania, w którym mam sój wewnętrzy korytarz, tylko właśnie wspólny z kretynami. W takiej sytuacji człowiek nie potrafi się nie zdenerwować i ma ochotę urwać łeb, spuścicich z tego okna czy nie wiem co jeszcze. Nie rozumiem takiego bezmózgowia i takiej złośliwości bo to,ze było zrobione to właśnie na złość nie podlega dyskusji. Zawistne, podłe świnie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś w życiu za to zapłacą. Wszystko to dodatkowo potęguje fakt, że dzisiaj mieliśmy już być właścicielami nowego mieszkania, a stare , przeklęte miało jużbyć sprzedane. Niestety jak się ma docznienia z niedojrzałymi ludźmi wszystko może zdarzyć się. Nie wiem po co byłogadanie,że nastepnego dnia są gotowi iść do notariusza podpisać umowę jak w dniu kiedy to podpisania tej umowy ma dojść dzwonią iinformująnsa,że oni chcą się jeszcze spotkać z "uroczymi sasiadami". Tamcioczywiście strasznie zajęci, całodniowym siedzeniem w domu,nie mogli znaleźcczasu na spotkanie. Amy pewni, że już sprawa przesądzona, znaleźliśmy sobie dom,cudowny pod każdym względem tylko cieszący się ogromnym zainteresowaniem bo cena atrakcyjna, liczył się czas boktopierwszy zdobędzie kasę ten lepszy. Było spotkanie organizacyjne z kupującymi była przedstawiona sprawa nowego lokum, gość wydawać by się mogło, że rozumie sytuację,zgadza się na nstępny dzień podpisać umowę i zapłacić zadatek tak byśmy mogli podpisać umowę przedwstępną, już byliśmy umówieni z deweloperem i wszystko się zesrało. Czuję się tak strasznie zawiedziona, straciłam wiarę w ludzi, w nasze lepsze jutro i w to, że kiedykolwiek wyrwiemy się z tego piekła. Czuję się jak dziecko, któremu coś dano i zaraz to odebrano. Przez tych ludzi straciliśmy nie tylko nasze wymarzone mieszkanie, straciłam możliwość pracy, bo zajomi znaleźli już sobie żłobek bo niewiadomo było gdzie będziemy mieszkać i czy będzie się im opłacało dowozić małego. Straciliśmy też drugiego klienta, którego przez nich troszkę olaliśmy, a być może byłoby już po wszystkim. CZuję się strasznie zawiedziona i rozczarowana. Nie wiem po co była ta cała akcja, nie wiem czy licząna obniżenie ceny, jakby to co już obniżyliśmy było im mało (100tyś), może najlepiej za 2000 sprzedamy i będziemy mieszkać w altance. W tej sytuacji już żadne negocjacje nie wchodzą w grę bo my jużpoprostu nie mamy zaufania do tych ludzi, dzisiaj obniża o 10000 a jutro znowu się będą chcieli spotkać z sąsiadami i tak będziemy się bawić w nieskończoność.

Tagi
Brak.
Aktualna ocena:
Twoja ocena została zapisana.
Komentarze
pitk
( 21:27:58, 25.02.2013 )
podpisuję się pod tym co mówi Sarna. ale to nie zmienia faktu, ze 3mam kciuki żeby fajnie było :)
2plus2
( 12:16:53, 22.02.2013 )
my mieszkanie sprzedawaliśmy rok to nie taka prosta sprawa niestety obecnie jesteśmy na kupnie i szczerze też ciężko znaleźć coś idealnego ale trzymam kciuki napewno uda wam się sfinalizować tranzakcie
Mamuśka
( 22:30:30, 21.02.2013 )
Miało być wynajmijcie mieszkanie a próbujcie sprzedać dom ;-)
Mamuśka
( 22:24:42, 21.02.2013 )
O rany :( Podejrzewam, że trudno będzie sprzedać dom, który jest tak głupio podzielony :-/ Żeby tam była chociaż ściana i dwa osobne wejścia jak w bliźniaku. Ja marzę o domu z ogródkiem, ale nawet za niską cenę nie zdecydowałabym się na 'mieszkanie z kimś' w domu nawet w najlepszej dzielnicy. Jak to się w ogóle stało, że zaczęliście razem mieszkać? Jakiś czas mnie nie było i trochę mnie widać ominęło. Musisz znaleźć w sobie spokój i siłę, żeby to jakoś przetrwać. Jeśli strasznie się męczysz tą sytuacją a kredyt nie wchodzi w grę wynajmijcie coś na jakiś czas, a równolegle próbujcie sprzedać mieszkanie. Powodzenia! Trzymam kciuki!
aga
( 21:42:49, 21.02.2013 )
o kochana bramka była ale do sądu nas chcieli o nią podać bo im tak bardzo przeszkadzała. Nie da się niestety w żaden sposób bez ich zgody oddzielić tych części a ona jest tak bardzo pochłonięta nienawiścią i chęcią uprzykrzenia nam życia, że w tej chwili nie ma szans żeby na cokolwiek wyraziła zgodę. Sprawa z bramką kosztowała nas 500zł bo tyle wziął adwokat za napisanie do nich pisma, które i tak nic nie dało, a sprawę w sądzie nam odradzał. wiesz jakie to przygnębiające jak w sumie we własnym domu nic nie możesz, nie możesz zapewnić bezpieczeństwa dziecku bo mieszkasz w domu z szujami
Kama
( 21:23:26, 21.02.2013 )
A nie da sie zalozyc bramki kolo schodow? Albo postawic sciane tak,zeby wasze mieszkanie nie bylo polaczone z korytarzem?
aga
( 21:09:53, 21.02.2013 )
próbujemy ale jak zwykle wszystko idzie jak po grudzie a ja już planowałam Wielkanoc w nowym domu, eh. Minia to nie jest tak, że ja chodzę cały czas nabuzowana, był czas, że był spokój i dało się żyć ale zaczęło się na nowo, sesja się skończyła gówniara ma więcej czasu i szaleje.
Minia
( 16:00:57, 21.02.2013 )
Ja rozumiem twoja zlosc,dlatego tez uwazam,ze powinniscie cos z tym zrobic,bo Ty sie wykonczysz nerwowo,a jak matka nerwowa to i dziecko niespokojne :(
aga
( 15:55:46, 21.02.2013 )
Miniu nie wiesz ile było we mnie złości wcześniej teraz to ja jestem na prawdę spokojna. Poza tym jako matka powinnaś zrozumieć moją złość bo jakby ktoś naraził na niebezpieczeństwo Twoje dzieci chyba nie mogłabyś przyjąć tego ze spokojem. Sąsiedzi dzieci nie mają i lepiej chyba żeby ich nie mieli, poza tym każdy myslący człowiek by wpadł na to że to jest niebezpieczne
Ania
( 15:41:57, 21.02.2013 )
I w końcu zaczynasz dostrzegać jakieś pozytywne strony:) Masz rację dziecko to największe szczęście! Nie wiem jaka jest wasza sytuacja finansowa, ale mogłabyś spróbować przekonać męża co do wynajmu, nie na zawsze - na jakiś czas. Potraktować to jako etap przejściowy. Musisz uzbroić się w cierpliwość jeśli chcecie sprzedać swoją połowę domu. Tylko czy w takich warunkach da się wytrzymać ten czas? Przemyślcie, przedyskutujcie.
Minia
( 15:39:46, 21.02.2013 )
Podzielam zdanie Ani. Wiesz,jest w Tobie tyle zlosci,ze po polowie tekstu az sie czytac nie chce. Ja zrobilabym wszystko zeby sie stamtad wyprowadzic,bo wybacz,ale ta sytuacja Ciebie przerasta i po co tyle nerwow? A sasiedzi jesli dzieci nie maja to moze nie zdaja sobie sprawy z niebezpieczenstwa?
aga
( 15:39:07, 21.02.2013 )
Ewa wolimy się już nie nastawiać na nic, nadzieja umarła
aga
( 15:36:50, 21.02.2013 )
chciałam ale mój mąż nie chce o tym słyszeć. Szczerze mówiąc żałuję,że po ślubie nie wzięliśmy kredytu i nie poszliśmy na swoje,nawet do kawalerki ale zawsze własnej,niestety czasu cofnąć się nie da i podjętych decyzji też nie. Tylko pewnie gdybyśmy mieli kredyt na karku nie byłoby Mikołaja a to jest chyba najlepsze i najcudowniejsze co nas w życiu spotkało. Tylko chyba dzięki niemu jakoś funkcjonujemy i nie dajemy się zwariować w tym całym piekle. Na początku jak się to zaczęło chcieliśmy wziąć kredyt i kupić mieszkanie a to wynajmować i z wynajmu spłacać kredyt ale niestety na jedną pensję zbyt dużej zdolności nie mamy.
Ania
( 15:28:40, 21.02.2013 )
A nie rozważaliście nigdy spróbowania życia na własny rachunek, od samego początku? Bez liczenia na łaskę udstępnienia/podarowania czyjegoś domu? Skoro nie możecie dostać kredytu, może wynajęlibyście jakieś mieszkanie na początek? Nabrałabyś dystansu, emocje by opadły...
aga
( 15:18:47, 21.02.2013 )
i podjęcie decyzji
aga
( 15:15:45, 21.02.2013 )
poza tym sąsiedzi to rodzina mojego męża i to kiedyś babcia kupiła ten dom ze swoją siostrą na pół i ktoś dokonał tak idiotycznego podziału tego domu,że parter jest ich,piętro nasze a drugie piętro jest podzielone na pół, czyli chcąc nie chcąc musimy się mijać na korytarzu bo ja wychodząc z pokoju musze przejść tym wspólnym korytarzem do mojej kuchni czy łazienki czy kolejnego pokoju w żadnym bloku nie ma takiego chorego układu i podziału. A co do kupujących to cała ta ich akcja trwa ponad miesiąc i oni już raz się spotykali z nimi i twierdzili, że nie dogadali się i w ogóle sąsiadka nagadała strasznych bzdur dotyczących mieszkania, więc spisaliśmy ich na straty,po czym po 3 tygodniach się odezwali, że kupują i są gotowi iść do notariusza od razu,po czym się wycofali to wybacz ale mieli wystarczająca ilość czasu na przemyślenia
aga
( 15:09:35, 21.02.2013 )
ja tego domu nie kupowałam i nigdy w życiu w takim układzie domu nie kupię, poza tym w szeregówce,bloku sąsiad nie chodzi Ci jakby wewnątrz Twojego mieszkania, podział tego domu nie jest na dwa niezależne mieszkania, tylko jest wspólna klatka schodowa. Nie potrafię się postawić na miejscu kupujących bo jak jak byłam gotowa iść do notariusza to byłam zdecydowana na kupno domu i nie wycofałabym się w ostatnim momencie, albo jest się dorosłym i poważnie podchodzi do pewnych ustaleń albo jest się niezdecydowanym gówniarzem
Ania
( 15:05:06, 21.02.2013 )
Postaw się na miejscu potencjalnych kupujących Twoją nieruchomość. Wykładają dość pokaźną sumę nie wiedząc tak na prawdę w co się pakują. Ty drugi raz nie popełniłabyś tego błędu. Jak kupowaliście ten dom nie przyszło Ci do głowy, że możesz nie zgodzić się z sąsiadami? Nigdzie nie ma idealnych sąsiadów, w każdym bloku, szeregówce, osiedlu domków rodzinnych znajdzie się ktoś kto może Ci przeszkadzać. Może warto byłoby odstawić negatywne emocje w kąt i próbować dostrzec jakieś pozytywy?
Ewa
( 14:59:46, 21.02.2013 )
kurcze, wspolczuje...zgaduje, ze samopoczucie teraz do bani, bo bylo juz tak blisko i znow klody pod nogi :( Oby Wam sie udalo...a moze jeszcze nie wszystko stracone?
Ania
( 14:59:44, 21.02.2013 )
Takim nastawieniem nie zdziałasz nic dobrego. Obwiniasz cały świat za wszystkie Twoje niepowodzenia, doszukujesz się problemów tam gdzie ich nie ma. Wiem, że chciałabyś sprzedać dom w jeden dzień, w drugi kupić nowy, a w trzeci wprowadzić się i tam zamieszkać. Jednak jak rzeczywistość pokazała, pomimo tego że 'dom w mega drogiej dzielnicy' sprzedawany za połowę swojej wartości nie znalazł kupca jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie odbierz tego źle, ale dystans i opanowanie bardzo pomogłyby Ci w tej sytuacji.
aga
( 14:48:26, 21.02.2013 )
mieszkania w naszej dzielnicy są mega drogie więc powinni się cieszyć, że za taką kasę mogą kupić mieszkanie.
aga
( 14:45:53, 21.02.2013 )
to po co komuś mówić, że jest gotowy iść na drugi dzień do notariusza i zawraca komuś dupę. Jak pisałam wcześniej jakby nas było stać na taki kredyt to byśmy go wzięli już dawno, próbowaliśmy i nie dostaniemy kredytu,który nam starczy na mieszkanie i wykończenie go. Nie wybieraliśmy czasu na sprzedaż sytuacja nas do tego zmusiła.
Ania
( 14:34:34, 21.02.2013 )
Rozumiem. Tylko wybraliście nie najkorzystniejszy moment na sprzedaż nieruchomości, wszystko tanieje a ludzie wstrzymują się z pochopnym kupnem. Może stwierdzili, że za jakiś czas kiedy ceny pójdą w dół spróbują jeszcze raz. Poza tym to nie tak hop siup wydać nawet te 320 tys. na dom z sąsiadami o których nie mają zielonego pojęcia jakimi są w rzeczywistości. Nie osądzaj być może przemyślanych i racjonalnych decyzji kupujących. Moglibyście (jeśli macie taką możliwość) kupić nowe mieszkanie na kredyt, a dom próbować sprzedać. Jakby się udało spłacilibyście kredyt. Zaoszczędziłabyś dużo nerwów i niepotrzebnych emocji, co na pewno odbija się na całej rodzinie.
aga
( 14:10:55, 21.02.2013 )
nie można też oddać za bezcen, na prawdę jeśli chodzi o cenę byliśmy i jesteśmy bardzo elastyczni,mieszkanie w tej chwili wystawione jest za 420 tyś klient zaproponował 320 i się zgodziliśmy ale po tym jaki nam wywinęli numer nie mamy już zamiaru więcej im schodzić z ceny. nie możemy za połowę domu z ogrodem kupić sobie kawalerki
aga
( 14:05:41, 21.02.2013 )
jakbyśmy mieli możliwość to dawno wzięlibyśmy kredyt. Uważasz, że dom wart 600 tyś sprzedawać za 320 to nie jest dość duże zejście z ceny i tak jak sprzedamy za 320 będziemy musieli wziąć ponad 100 tyś kredytu na wykończenie i urządzenie mieszkania. Nienawiść i wrogość skierowana jest tylko w nas, nowym gówniara nie podskoczy raczej
Ania
( 14:00:40, 21.02.2013 )
Może jednak warto obniżyć cenę, wziąć jakiś kredyt i kupić coś nowego? Albo zainwestować w coś od początku tylko swojego? A ten dom potraktować jak dodatek, na pewno sprzedacie tylko potrzebny jest czas. Jeśli nie wytrzymujesz może warto podjąć wyzwanie w postaci kredytu? Nie można mieć wszystkiego... A swoją drogą współczuję przyszłym właścicielom wpakowania się na niezłą minę...
Dodaj komentarz
Twój nick:


Twój komentarz:


Podaj sumę dodawania 2+3:


Strona główna Księga gości Sylwia i AlekOna i KrystianAnulkowoPatrycja i PatrykMinia i SzymonAga i NatanielAdela i JaśizabeellAga i Oliwia Mikołaj Licznik odwiedzin: 291182